Panuje przekonanie, że geniusz obroni się sam. Nic bardziej błędnego. W wielu przypadkach bardzo zdolne dzieci szybko tracą motywację do nauki, bo w znacznym stopniu opanowały już treści przekazywane im przez nauczycieli. "Człowiek rodzi się mądry, potem idzie do szkoły".
Dlaczego z mądrych dzieci wyrastają przeciętni dorośli? Oczywiście, jest to problem dotyczący polskiej szkoły, a więc także i elbląskiej oświaty. A może elbląskiej oświaty szczególnie? Skoro liczba uczniów osiągających sukcesy w olimpiadach przedmiotowych jest niższa niż w innych miastach, czy to znaczy, że w Elblągu rodzi się mniej zdolna młodzież. To akurat niemożliwe, dzieci zdolne rodzą się na całym świecie i wszędzie stanowią zbliżony odsetek populacji. Gdzie więc szukać przyczyn stanu, którego z pewnością nie można uznać za zadowalający?
Pieniądze można znaleźć Na poziomie szkoły podstawowej jeszcze nie jest źle. W ubiegłym roku szkolnym tylko dwie szkoły podstawowe w województwie warmińsko-mazurskim w dwóch konkursach przedmiotowych (na tym poziomie edukacji do ubiegłego roku szkolnego przeprowadzane były jedynie konkursy z języka polskiego i matematyki) miały po trzech laureatów. Jedną z tych szkół, zresztą, po raz kolejny, była Szkoła Podstawowa nr 12 w Elblągu. Co takiego szczególnego dzieje się w tej szkole? Na pewno trafia tam sporo dzieci zdolnych, a przynajmniej z rodzin o dużych aspiracjach edukacyjnych, w których chętnie inwestuje się w rozwój dziecka. Ale to jeszcze wszystkiego nie wyjaśnia. Odpowiedzi udziela dyrektor SP 12 Jolanta Piekarska:
- W szkole działa 16 kół zainteresowań. Nauczyciele wcale nie muszą ich prowadzić społecznie. Każdy dyrektor ma do dyspozycji godziny dyrektorskie i może przydzielić je tym nauczycielom, którzy ich nie zmarnują.
Gimnazja już odstają Ale, generalnie, w elbląskich szkołach ciągle najważniejsza jest zasada równości. Nauczyciele powinni mieć mniej więcej tyle samo godzin, uczniów w klasach nie można dobierać według ich wiedzy, umiejętności i zaangażowania (w ubiegłym roku nasze władze oświatowe przeprowadziły nawet specjalną kontrolę, by sprawdzić, czy wszyscy uczniowie „dostają” w szkole to samo). W efekcie uczeń zdolny nudzi się na lekcjach, ale tak nie do końca, bo obok niego siedzi kolega, który nic nie rozumie, bo mimo, że chodzi do gimnazjum, to jeszcze nie najlepiej czyta. Ta sytuacja budzi w tym słabszym agresję, której musi dać upust. Na kim więc wyładować złość? Na nauczycielu, który stale czegoś od niego wymaga albo na tych uczniach, którym nauka przychodzi łatwo. Dostosowanie wymagań i metod pracy do potrzeb i możliwości uczniów w typowej, trzydziestoosobowej klasie, to idea, którą między bajki można włożyć. Nie jestem zwolenniczką tworzenia gett dla zdolnych i słabszych, ale uczniowie z poważnymi deficytami albo po prostu zaniedbani, również przez nauczycieli, żeby w miarę dobrze funkcjonować, zarówno w szkole, jak i poza nią, potrzebują sukcesu. Ten sukces łatwiej im będzie osiągnąć, gdy postawi się przed nimi cele możliwe do zrealizowania. A o to im wyżej, tym trudniej. Sukcesy młodych elblążan na poziomie gimnazjum nie są oszałamiające. We wspomnianych konkursach przedmiotowych (na poziomie gimnazjalnym przeprowadzane są konkursy z każdego niemal przedmiotu), organizowanych przez Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Elblągu, liczba laureatów przedstawia się następująco: Gimnazjum nr 2 w Olsztynie - 19 laureatów, Gimnazjum nr 1 w Ełku - 12, Gimnazjum nr 4 w Olsztynie - 10, Gimnazjum nr 8 w Olsztynie - 9, Gimnazjum nr 4 w Ełku - 9, Gimnazjum nr 3 w Olsztynie - 6, Gimnazjum nr 3 w Elblągu - 6, Gimnazjum nr 8 w Elblągu - 6, Gimnazjum nr 2 w Bartoszycach - 6. A więc Olsztyn, Ełk, potem długo nic, potem Elbląg i Bartoszyce.
Jednak zdolni uczniowie także w Elblągu się ujawnili. Można zaliczyć do nich Magdalenę Juchnowską z Gimnazjum nr 8 w Elblągu - trzykrotną laureatkę z matematyki, fizyki i chemii (w konkursie matematycznym Magda zwyciężyła); Annę Kowalczyk z Gimnazjum nr 4 w Elblągu, zdobywczynię pierwszego miejsca w konkursie polonistycznym czy Annę Lalo z Gimnazjum nr 6 - zwyciężyła w konkursie chemicznym. Nie umniejszamy ich sukcesów, jednak fakt, że Elbląg jako drugie co do wielkości miasto w województwie wypadł w konkursach tak słabo, dowodzi, że nie są one efektem przemyślanej polityki oświatowej (pracy z uczniami o wybitnych zdolnościach), lecz ponadprzeciętnego talentu, pracy własnej tych uczniów i zaangażowania ich nauczycieli.
Matur wysoka zdawalność… We wrześniu prezydent Elbląga Henryk Słonina otrzymał raport Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej z egzaminu maturalnego. Raport ten potwierdził bardzo wysokie wyniki elbląskich maturzystów, którzy uzyskali z tegorocznej matury wyniki wyższe od średnich w kraju - komentowała go wówczas rzecznik prezydenta Agnieszka Staszewska. W komunikacie szczegółowo analizowany był tzw. wskaźnik zdawalności (liczba uczniów, którzy zdali maturę, w stosunku do liczby zdających), który, istotnie, daje powody do zadowolenia. W Elblągu był on znacznie wyższy (85,7 proc.) niż średnia krajowa (79 proc.), tym bardziej wyższy od średniej wojewódzkiej (77,5 proc.). Zdawalność elblążan jest także wyższa od średnich wyników maturzystów z dużych miast: w Olsztynie (80,5 proc.), Białymstoku (83,2 proc.), Gdańsku (81,4 proc.), Gdyni (85,4 proc.), Sopocie (80,4 proc.). Dwie elbląskie szkoły - I Liceum Ogólnokształcące i III Liceum Ogólnokształcące - szczycą się tym, że 100 proc. absolwentów tych szkół przystąpiło do egzaminu maturalnego i 100 proc. maturzystów egzamin zdało. Ale przecież te szkoły - tak przynajmniej wynika z rekrutacji - wybierają najlepsi absolwenci gimnazjów, więc w ich przypadku każdy inny wynik egzaminu maturalnego powinien budzić troskę. Powodem do dumy kadry pedagogicznej są z pewnością wyniki (także 100-procentowa zdawalność) tych szkół, które wybierają uczniowie nieco słabsi. W tym roku taki wynik uzyskały również: V Liceum Ogólnokształcące, Liceum Profilowane w Zespole Szkół Turystyczno-Hotelarskich (to samo, które po ubiegłorocznych maturach stało się sławne, ponieważ nikt tam egzaminu nie zdał). Wszyscy uczniowie zdali również maturę w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej II stopnia. Wskaźnik zdawalności matury sytuuje więc Elbląg na pierwszym miejscu w województwie i nieźle na tle kraju. Wiadomo jednak, że obecnie, po reformie oświaty i zniesieniu egzaminów na wyższe uczelnie, nie wystarczy zdać maturę - trzeba zdać ją bardzo dobrze, jeśli marzy się o studiowaniu na obleganych kierunkach kształcenia na najbardziej prestiżowych uczelniach w kraju. 9-stopniową skalę staninową wprowadzono, ponieważ nie jest możliwe tworzenie co roku testów o tym samym poziomie trudności. Wynik punktowy, także procentowy, nie odzwierciedla pozycji, jaką zajmujemy po zdanej maturze w gronie osób ubiegających się na studia na tym samym kierunku tej samej uczelni. Dopiero wynik pokazujący nas na tle ogółu zdających, daje nam rzeczywisty obraz tego, jak zdaliśmy egzamin. Skalę staninową tworzy się dopiero, znając wszystkie wyniki matur w kraju. Jej dziewięć stopni to - poczynając od dołu: najniższy, bardzo niski, niski, poniżej średniej, średni, powyżej średniej, wysoki, bardzo wysoki, najwyższy.
…ale czy matury zdane wysoko? Odkąd matury są jednocześnie kwalifikacją na wyższe uczelnie, uczniowie zdają je właśnie pod tym kątem. Np. uczeń, który chce się dostać na medycynę, zdaje biologię, fizykę i chemię. Kandydat na psychologię - język polski, historię, biologię lub matematykę. Kandydat na studia politechniczne wybierze matematykę i fizykę. Pewność dostania się na wymarzony kierunek na prestiżowej uczelni daje mu wynik bardzo wysoki i najwyższy. Czy elbląskie szkoły umożliwiają osiągnięcie takiego wyniku? Bywa z tym różnie. Wzięliśmy „pod lupę” trzy najlepsze elbląskie licea, w których uczą się najlepsi uczniowie w mieście, przypuszczalnie - z najwyższymi aspiracjami. Policzyliśmy udział procentowy wyników „bardzo wysokich” i „najwyższych” dla poszczególnych przedmiotów. Podkreślmy raz jeszcze, że z reguły uczeń przedmioty maturalne wybiera z myślą o studiach - poza językiem polskim i językiem obcym, które to przedmioty zdawać muszą wszyscy. Oto wyniki obliczone na podstawie raportu Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łomży, dotyczące poziomu podstawowego. I Liceum Ogólnokształcące: język polski - 43 proc. ocen bardzo wysokich i najwyższych, język angielski (zdecydowanie króluje wśród języków obcych) - 38 proc., matematyka - 15 proc., historia - 18 proc., biologia - 42 proc., chemia - 20 proc., fizyka - 23 proc. II Liceum Ogólnokształcące: język polski - 24 proc., język angielski - 20 proc., matematyka - 18 proc., historia - 16 proc., biologia - 28 proc., chemia - 10 proc., fizyka - 12 proc. III Liceum Ogólnokształcące: język polski - 33 proc., język angielski - 29 proc., matematyka - 16 proc., historia - 26 proc., biologia - 32 proc., chemia - 18 proc., fizyka - 15 proc. Do jakości kształcenia można więc mieć już pewne zastrzeżenia, a mają je na pewno ci, którzy na wymarzone studia się nie dostali. Przed "wpadką" maturalną można się zabezpieczyć, uzyskując wcześniej tytuł finalisty lub laureata jednego z ogólnopolskich konkursów przedmiotowych. Ale z tym w Elblągu jest katastrofalnie. W minionym roku szkolnym 1100 osób w całym kraju mogło uzyskać taki przywilej, w Elblągu stał się on udziałem tylko jednego ucznia - z II Liceum Ogólnokształcącego w konkursie przedmiotowym z historii. Dla porównania: w Olsztynie takich uczniów było 18. Można by mówić, że konkursy nie mają wielkiego znaczenia, jeśli maturzyści dostają się na wybrane studia. Ale czy się dostają? Nie ma danych, które pozwoliłyby odpowiedzieć na to pytanie. Elblążanie studiują, to fakt. Ale nie wiadomo, ilu z nich studiuje tam, gdzie by chcieli, a ilu na uczelniach wybranych w ostateczności, także tych płatnych, prywatnych. A wiadomo - uczelnia uczelni nierówna.
Najlepsi pracują z najlepszymi Od lat elbląskie szkoły ponadgimnazjalne zajmują odległe miejsca w rankingach na najlepsze szkoły w kraju. Żeby to zmienić, wydaje się, że nadszedł czas na rozwiązania systemowe, stosunkowo proste i niezbyt kosztowne. Pracownicy W-MODN w Elblągu, organizatorzy konkursów przedmiotowych, doskonale orientują się, którzy nauczyciele w naszym mieście osiągają sukcesy w pracy z uczniem zdolnym. Można więc zorganizować międzyszkolne koła zainteresowań, począwszy od szkoły podstawowej. Wybrać wybitnych nauczycieli, porządnie im zapłacić. Dobrzy nauczyciele w szkołach są eksploatowani ponad miarę, kółka prowadzą często społecznie, a ich zarobki niczym się nie różnią od zarobków nauczycieli, którzy są tak źli, że najlepiej byłoby, gdyby zmienili pracę. Świetny nauczyciel powinien za prowadzenie kółka zarobić tyle, żeby nie mieć wątpliwości: kółko czy korepetycje. Warto również wykorzystać umiejętności pracowników wyższych uczelni. Pracują na nich młodzi doktorzy, którzy kiedyś pracowali w liceach i tam dochowali się laureatów ogólnopolskich olimpiad. Dlaczego nie mogliby kontynuować swoich sukcesów, pracując z najlepszymi licealistami? Tak duże miasto, jak Elbląg, stać chyba na zapewnienie najzdolniejszym młodym ludziom warunków do prawdziwego rozwoju. O tym, że w naszym mieście potrafi się pracować ze zdolną młodzieżą świadczą sukcesy elbląskich sportowców. Czas najwyższy pomyśleć o innych dziedzinach.
Marlena Derlukiewicz n-l konsultant ds. języka polskiego W-M ODN w Elblągu
|